O stosunkach polsko-ukraińskich w czasie kolejnego kryzysu. Czy mamy szansę wyjść ze spirali pogłębiających się nieporozumień?

Blog 1

Ostatni tydzień mają obfitował w niezwykle poruszające społeczeństwo polskie i ukraińskie wydarzenia. Najbardziej niosącym się medialnie była niewątpliwie ostatnia kontrowersyjna decyzja prezydenta Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek SZU imienia „Bohaterów UPA” oraz wiążące się z nią konsekwencje. Poziom napięć, jakie narastają między naszymi narodami stwarza wśród ludzi na co dzień zajmujących się tematyką ukraińską jedno fundamentalne pytanie: jak uratować dobrosąsiedztwo naszych narodów? Tekst ten poświęcam szczególnie tym, którzy są nieobojętni wobec sprawy relacji polsko-ukraińskich i którzy upatrują w niej żywotny priorytet dla obu nacji.

Autor: Aleksander Bramski

Początki niechęci

Nie ulega wątpliwości, że ukraińsko-polskie relacje już od kilku lat przeżywają niemal nieustający kryzys. Jego początki większość publicystów i analityków upatruje w konflikcie zbożowym z 2023 r. W Ukrainie króluje przekonanie, że to polskie embargo na zboże spowodowało tak gwałtowne pogorszenie relacji (choć wielu Polaków wskazałoby wcześniejszą tragedię w Przewodowie). Polscy politycy starali się tłumaczyć stronie ukraińskiej swoje motywacje, co raczej nie spotkało się z przyjęciem przez władze Ukrainy. Nie dziwne, gdyż niewątpliwie można stwierdzić, że państwo polskie nie stanęło na wysokości zadania i nie wykorzystało swoich zasobów, aby w czasie unijnego ograniczenia handlu stworzyć własne mechanizmy zabezpieczające rynek przed stratami wynikającymi z nieuniknionego pojawienia się ukraińskiego surowca. 

Sytuacja się zaogniła, gdy Unia Europejska zdjęła swoje ograniczenia wobec produktów rolnych z Ukrainy. Polska znalazła się wówczas w sytuacji rzeczywiście trudnej: jak ochronić ojczysty rynek, gdy nie ma się tak wielkiej mocy produkcyjnej, jaką gwarantują na żyznych ziemiach ukraińskich ogromne holdingi rolnicze (zazwyczaj kapitałowo powiązane z Zachodem). W tej sytuacji rzeczywiście było za późno by reagować inaczej, jak tylko wprowadzając embargo. Pech chciał, że poza Polską na taki sam krok zdecydowały się nieprzychylne Ukrainie Słowacja i Węgry. Za coś należy jednak rządzących z Warszawy pochwalić – nie zamknięto drogi dla tranzytu. Ukraińcy niestety nie rozumieli sytuacji w jakiej znalazła się Polska i byli wyraźnie zszokowani taką decyzją Polaków.

Irytacja nie uprawnia jednakowoż do bezkompromisowego składania wobec przyjaznego sobie państwa skargi do WTO, tym samym dobitnie godząc we wzajemne relacje. Przelaniem czary goryczy było dla wielu w Polsce wystąpienie Zełenskiego, w którym ten na forum ONZ stawia państwo polskie w szeregu „grających w teatrzyku Moskwy”. Jak słusznie zauważył już wówczas Wiktor Świetlik, prezydent Zełenski „Plując na Polskę, pluł pod wiatr” – naród polski, który na Ukrainie zwany jest często pogardliwie „honorowym”, tymże honorem się uniósł. W zasadzie od momentu tego niesławnego przemówienia możemy mówić o rzeczywistej spirali antyukraińskiego sentymentu. Spirali, która niestety się rozszerza na wszystkie sfery wzajemnych stosunków.

Potem było już tylko gorzej

W czasie kryzysu zbożowego miejsce miały wybory parlamentarne w Polsce. Niektórzy twierdzili wówczas, że Zełenski swoją butą nie tyle nie działa na szkodę relacji wzajemnych w ogóle, ale prowadzi sprytną grę na rzecz opozycji skupionej wokół Donalda Tuska. Przekonany, iż sprawa będzie tylko kwestią dogadania się z nowym gabinetem doprowadził do czegoś, czego odwrócić się już nie dało – zasiał w sercach wielu Polaków niechęć. Emocję tę w prawdziwy polityczny kapitał zdołał przekuć największy obecnie wróg zbliżenia polsko-ukraińskiego, Grzegorz Braun.

Co okazało się istotne, to polityka nowego rządu, która o dziwo dla strony ukraińskiej, nie uległa znacznemu złagodzeniu, wobec tego jak relacje obustronne prowadził gabinet Morawieckiego, zaczyna się wręcz zaostrzać. W kwietniu 2024 r. premier Tusk przedstawia polskiemu społeczeństwu projekt uszczelnienia systemu świadczeń „800+”, w taki sposób, aby przysługiwał on jedynie dzieciom realizującym w Polsce obowiązek szkolny. Zawarto w nim również, iż legalny pobyt obywateli ukraińskich posługujących się numerem PESEL UKR będzie obowiązywał do 30 września roku następnego. 

Kurs w kierunku rewizji stanowiska polskiego wobec Ukrainy zaczął być zatem szeroko politycznie podzielany. Widoczne było to także w sprawach związanych z pamięcią historyczną, której gabinet Donalda Tuska nie tylko nie porzucił, ale zintensyfikował. To jeden z liderów koalicyjnych i minister obrony narodowej – Władysław Kosiniak-Kamysz zajął znaczące stanowisko: „Ukraina nie może zostać przyjęta do UE, dopóki Warszawa i Kijów nie rozwiążą kwestii rzezi wołyńskiej”. Było to w zasadzie powtórzenie wypowiedzianego przed wiele laty zdania ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego: „Z Banderą do Europy nie wejdziecie.” Ukraińscy partnerzy od tego momentu musieli wziąć pod rozwagę, iż w ich żywotnym interesie powinna być kooperacja z rządem polskim w sprawach dlań najistotniejszych, wśród których niewątpliwie jest ekshumacja i upamiętnienie pomordowanych Polaków.

Ukraińcy nas nie rozumieją

W zasadzie od początku wznowienia dwustronnych relacji polsko-ukraińskich w 1991 r. temat rzezi wołyńsko-galicyjskiej pozostaje „ością niezgody” we wzajemnych stosunkach. O ile w latach 90. nie możemy mówić o całkowicie świadomym wypieraniu prawdy o zbrodniach OUN-UPA na ludności nieukraińskiej, to w czasach współczesnych działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów jest już powszechnie w Ukrainie znana. Jak wynika z corocznego raportu Centrum Mieroszewskiego „Polska i Polacy oczami Ukraińców”, na 2025 r. świadomość dot. wydarzeń z lat 1943-47 jest na poziomie około 88%, przy czym nie słyszało o nich zaledwie 11% respondentów, a dobrze temat zna 31% ankietowanych. Tych ostatnich reprezentacja podwoiła się w ciągu 3 lat pełnoskalowej inwazji, a osób nieuświadomionych w tym zakresie jest o połowę mniej niż w roku 2022. 

Skąd więc tyle nieporozumień wokół tego tematu? Odpowiedź leży nie w świadomości Ukrainców co do wspomnianych wydarzeń, ale w ich historycznej ocenie. Będąc w Ukrainie czy czytając ukraińskie publikacje rzadko natrafimy na określenie „Rzeź wołyńska” (ukr. Волинська різанина/різня), gdyż tam nazywa się ją „Tragedią wołyńską” (ukr. Волинська трагедія) lub rzadziej „Drugą wojną polsko-ukraińską” (ukr. Друга польсько-українська війна). Tą drugą nazwę stworzył i spopularyzował Wołodymyr Wiatrowycz, ukraiński historyk, były prezes Ukraińskiego IPN i autor książki o tym samym tytule. Książka, a także jego wypowiedzi publiczne, w których ten wielokrotnie stwierdzał, że wydarzenia z lat 1943-47 były jedynie „kolejną wojną partyzancką” zdają się dla Polaków w sposób oczywisty kłamliwe. Wskazują na to zarówno wspomnienia cywilnych świadków, bojowników UPA, ale także niektóre zachowane dokumenty i założenia ideowe OUN, spisane jeszcze przed II wojną światową. Niemniej, wielokrotnie oskarżany o nierzetelność, wybielanie historii i manipulacje przez międzynarodowe i ukraińskie środowiska badawcze historyk, swoje twierdzenia rzucił na podatny grunt. 

Ukraiński ruch narodowy, który w czasie zagrożenia ochoczo odwołuje się do wszystkich organizacji walczących z rosyjskim imperializmem w XX wieku, nie może pomijać roli jaką w tej kwestii odegrała OUN-UPA. Koncepcja, zgodnie z którą ukraińska partyzantka w okresie wojennym walczyła „na równych zasadach” z innymi, była niezwykle wygodna, zatem została szybko przyjęta. Nieświadome rzeczywistości masakry dokonanej na ludności polskiej społeczeństwo ukraińskie, wchłonęło wówczas linię ukraińskiego ruchu narodowego „z całym bogactwem inwentarza”. Co więcej, w momencie, w którym Polacy zaczęli coraz dobitniej wypowiadać się negatywnie nt. działalności tzw. „banderowców”, na Ukrainie zaczęto całkowicie zamykać się na wizję, w której członkowie tej organizacji mogliby być uznawani za zbrodniarzy. W ten sposób narracja stworzona przez Wiatrowycza zaczęła być dominującą, odrzucano przy tym ustalenia innych badaczy ukraińskich, którzy niejednokrotnie potępiali zbrodniczą działalność OUN-UPA.

Gdzież by tu bez Rosjan? Czyli kremlowski (realny i wyobrażony) wpływ

Gdy prześledzimy najnowszą historię polsko-ukraińskich relacji, bez wątpienia jednym z najczęściej powtarzających się apelów jest ten o „nieuleganie propagandzie Moskwy”. Moskwy, która przecież od stuleci stara się stworzyć mur pomiędzy Polakami a Ukraińcami. Gdy zagłębimy się ukraińską debatę polityczno-historyczną wokół „tematów wołyńskich”, stosunkowo szybko rzuci się nam w oczy stwierdzenie: „Polacy poddają się rosyjskiej propagandzie”. Wielu Polaków czytając takie zdanie w tym kontekście popada w konsternację, bo jak wymordowanie 100 tys. rodaków miałoby być jakkolwiek „wymyślone” przez Rosję? Problem jest jednak nieco głębszy i zawiera się w kilku kluczowych z punktu widzenia Ukraińców kwestiach.

Po pierwsze, w środowiskach związanych z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym od lat pokutuje przekonanie, że zbrodnie dokonywane przez oddziały banderowskie były częścią operacji fałszywej flagi, dokonywanymi przez „specgrupy”, czyli oddziały NKWD podszywające się pod ukraińskich nacjonalistów z UPA. Pomimo, iż działalność specgrup jest historycznie udowodniona i powszechnie znana w środowisku naukowym, to nie istnieją przesłanki ku temu, by sądzić, że mordy na Polakach dokonywane przez OUN-UPA były operacją fałszywej flagi dokonywaną przez enkawudzistów. Co więcej, najintensywniejsze ataki przypadły na lata 1943-44, gdy tereny Wołynia i Galicji znajdowały się pod okupacją niemiecką, a liczne wspomnienia nie pozostawiają wątpliwości, iż odpowiedzialność za zbrodnie przypada na oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii i wspomagającą je ludność cywilną.

Drugim, podobnym argumentem, jest systemowe fałszowanie historii ukraińskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego przez radziecką propagandę. Tutaj trzeba postawić sprawę jasno – w Związku Radzieckim faktycznie dokonywano masowej falsyfikacji historii Ukrainy i walk wszelkich niezależnych ugrupowań narodowych. Ukraiński ruch nacjonalistyczny, reprezentowany przede wszystkim przez UPA Stepana Bandery, był szczególnie silnie prześladowany, a sama postać Bandery rzeczywiście przestawiana była w sposób demoniczny – faszysta, nacjonalista, bandyta, kolaborant, najgorszej maści nikczemnik. Bezkompromisowość takiej polityki wynikała przede wszystkim z masowości ruchu nacjonalistycznego na zachodniej Ukrainie, który ZSRR musiało za wszelką cenę stłumić i przekonać lud o jego jednoznacznie nieakceptowalnym charakterze. Socjo-polityczne wahadło wychylone w jedną stronę, niestety zazwyczaj odbija w drugą ze zdwojoną siłą. 

Ukraińcy na zachodzie kraju w latach 90. żywo pamiętali radziecką narrację wymierzoną w ukraińskie ruchy niepodległościowe. Wewnętrzny sprzeciw, wobec prób wynaradawiania doprowadził do postawienia w roli bohaterów tych, których z pamięci zbiorowej próbowano wymazać. Zatem wiedząc, że komunistyczna propaganda stale nagłaśniała zbrodnie nacjonalistów, nazywając ich bandytami, Ukraińcy zaczęli odrzucać tę narrację – „Skoro Rosjanie kłamali nam i przepisywali naszą historię na nowo, chcąc nas wynarodowić, to znaczy, że wszystko o czym mówili musi być nieprawdą”. W ten sposób oczyszcza się ukraińskie nacjonalistyczne partyzantki ze wszelkich zbrodni, nazywając rzeczone zbrodnie „rosyjskim fałszerstwem”. Stąd więc niedowierzanie, gdy Polacy mówią o mordach dokonanych przez OUN-UPA, gdyż „to na pewno kolejne rosyjskie kłamstwo”, przy czym często dodają „stworzone po to, by nas [z Polakami] poróżnić”. Przy okazji tego argumentu, zdarza się, szczególnie niektórym mniej historycznie zorientowanym głosić zdanie: „skoro Sowieci mogli przedstawiać Katyń jako zbrodnię niemiecką, to mogli też zainscenizować Wołyń jako zbrodnię ukraińską.” 

Zatem jeśli Ukraińcy często odrzucają uznanie winy ukraińskich nacjonalistów za dokonanie ludobójstwa wołyńsko-galicyjskiego, bezpodstawnie twierdząc, że jest to, w części lub w całości, jedynie produkt rosyjskiego imperializmu, to czy Kreml nie ma nic wspólnego z ową sprawą? Oczywiście, nic bardziej mylnego. Z licznych raportów wynika, iż działania Moskwy mają na celu przede wszystkim budować podziały zakorzenione właśnie w historycznych sentymentach Polaków i Ukraińców. Za jeden z najważniejszych w tej materii, należy wymienić raport Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, opisujący m.in. działalność wywiadowczą na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Wśród głównych celów, jakie realizują służby rosyjskie wymieniono: „wykorzystywanie historycznych antagonizmów narodowościowych, głównie w relacjach polsko-ukraińskich”. Do budowania podziałów wykorzystywane są przede wszystkim media społecznościowe, w których publikowane są treści stale przypominające o zbrodni wołyńsko-galicyjskiej, a także innych historycznych wydarzeniach, jak powstania kozackie czy koliszczyzna, przy tym zazwyczaj wskazuje się współczesną Ukrainę, jako bezpośredniego kontynuatora ideologii ukraińskiego integralnego nacjonalizmu, a zatem państwa jednoznacznie wrogiego Polsce. Oczywiście swój wpływ nie ograniczają jedynie do polskiej sfery internetowej. Działając w ukraińskiej przestrzeni cyfrowej poszerza się treści wskazujące na Polaków jako na naród współodpowiedzialny za wydarzenia na Wołyniu, który następnie dopuścił się kolejnego ludobójstwa – akcji „Wisła”, oraz który od setek lat jest wrogo nastawiony wobec narodu ukraińskiego, uciska go i ma wymierzone w Ukrainę zakusy imperialne.

Niestety ostatnie badania opinii publicznej jednoznacznie wskazują, że takie działania przynoszą zamierzone skutki. Polacy byli wskazywani na Ukrainie jako najbliższy sobie naród przez wiele lat, co swoje apogeum osiągnęło w 2022 r., kiedy to 97% Ukraińców wskazało Polskę jako najbliższy Ukrainie kraj. Dziś wskaźnik ten również jest stosunkowo pozytywny, ale spadł do poziomu 56%. Nieco mniejszy spadek możemy zauważyć w podejściu społeczeństwa polskiego do Ukraińców. Podczas, gdy w pierwszym roku pełnoskalowej agresji poziom sympatii wobec narodu ukraińskiego wynosił 41%, to obecnie jest on na poziomie zaledwie 29% (przy czym negatywny stosunek wyraża aż 43% respondentów). 

Obraz obecnej sytuacji

Jeśli śledzimy politykę polsko-ukraińską ostatnich miesięcy, to moglibyśmy dojść do wniosku, że ogólna tendencja obustronnych relacji jest pozytywna. Z punktu widzenia Polski największym przełomem było uznanie przez Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej wielu wniosków ekshumacyjnych złożonych przez polski IPN. Owocem współpracy obu instytucji był opracowany w ubiegłym roku plan przeprowadzenia wspólnych prac badawczych, zarówno w Polsce, jak i w Ukrainie, celem godnego pochowania ofiar zbrodni dokonanych na Polakach przez OUN-UPA, oraz na Ukraińcach przez jednostki AK i BCh. W kwietniu rozpoczęto kolejne poszukiwania w Puźnikach i prace ekshumacyjne w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej; na ten rok planowane są również badania m.in. w Hucie Pieniackiej i Sahryniu. To istotny przełom, który odebrał argumenty wielu, którzy podsycali antyukraińskie nastroje budując je na „blokadzie ekshumacji polskich ofiar”.

Kolejnym bardzo ważnym wydarzeniem z punktu widzenia obustronnych relacji był Polsko-Ukraiński Kongres Historyczny, zorganizowany przez Centrum Mieroszewskiego w porozumieniu z UIPN w dn. 6-8 maja. Konferencja z udziałem najważniejszych polskich i ukraińskich historyków to kolejny kamień milowy w debacie narodów nad sprawami historycznymi. Dyskutowano nie tylko o dziejach minionego wieku, ale o całej tysiącletniej wzajemnej historii. Takie gremium po raz ostatni zebrało się w 2017 r. w ramach ówczesnego formatu Oficjalnego Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków, ale pozostawało zawieszone z powodu napięcia dyplomatycznego, spowodowanego likwidacją pomnika UPA w Hrubieszowie i wstrzymaniem ekshumacji polskich ofiar.

Do znaczących wydarzeń można także zaliczyć wspomnienie Symona Petlury w 100. rocznicę śmierci. Swój wieniec na grobie naczelnika URL w Paryżu złożył m.in. Jan Malicki, dyrektor Studium Europy Wschodniej; w Lublinie pod patronatem Ambasady Ukrainy miało miejsce oficjalne upamiętnienie Atamana, a w Muzeum Fotografii we Lwowie odbył się panel dyskusyjny polskich i ukraińskich historyków dot. roli Petlury dla ukraińskiej i polskiej historiografii. 

W mediach polskich tymi dniami silniej pobrzmiewały jednak echa innych wydarzeń. Z inicjatywy UIPN postanowiono o stworzeniu w Kijowie Panteonu Wybitnych Ukraińców, w ramach organizacji którego, dokonana zostanie ekshumacja i uroczysty pochówek osób najważniejszych dla historii Ukrainy. Wśród wymienionych bohaterów pojawia się nie tylko Petlura czy Skoropadski, ale też Jewhen Konowalec, Andrij Melnyk, czy Stepan Bandera. 25 maja odbył się uroczysty pochówek Melnyka – przewodniczącego OUN w latach 1938-40, który po rozpadzie organizacji dowodził frakcją OUN-M (tzw. melnykowcy). Jako głównodowodzący jest on oskarżany przede wszystkim o kolaborację z nazistowskim reżimem, w związku z czym Instytut Jad Waszem oraz MSZ Izraela wyraziły swoje ubolewania nad takim aktem upamiętnienia. Jeszcze dobitniejszym wydarzeniem tego tygodnia było nadanie Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” SZU imienia „Bohaterów UPA”, dokonane przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Po tej sytuacji swoje oburzenie wyraziła rzesza przedstawicieli polskiej klasy politycznej, w tym m.in. prezydent Karol Nawrocki, który zapowiedział, iż na najbliższym spotkaniu Kapituły Orderu Orła Białego zaproponuje odebranie Zełenskiemu tego najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. 

W polskiej i ukraińskiej przestrzeniach medialnych w zasadzie możemy dostrzec oznaki pewnego przesilenia. Zarówno media tradycyjne, jak i społecznościowe w Ukrainie i Polsce pozostają od kilku dni w stanie jednoznacznie negatywnych wobec siebie narracji. W Polsce nawet osoby kojarzone z proukraińskim podejściem, jak były prezydent Wałęsa, czy prof. Żurawski vel Grajewski wyrazili swoje głębokie ubolewanie wobec niniejszej decyzji Zełeńskiego. Ten drugi celnie zauważył, że uznawanie postaci za narodowych bohaterów, nie zwalnia z pewnego fundamentalnego rozsądku w kwestiach ich upamiętniania – przywołał tu postać Lucjana Żeligowskiego, którego nie bez powodu Polacy nie stawiają na pomnikach polskich miast; co bynajmniej nie oznacza, że nie uznają oni go za postać wybitnie istotną dla swojej historii; nie robią tego ze względu na głęboki szacunek i troskę o dwustronne relacje z Litwą, dla której niewątpliwie jest to postać nieakceptowalna. Pomimo, iż ocena ruchu prezydenta Ukrainy była raczej jednoznacznie negatywna, tak wśród komentatorów polskich, jak i mieszkających w Polsce ukraińskich, to decyzja prezydenta Nawrockiego bywała przedstawiana, jako nietrafiona.                                                                                                                                                                                                                                                                         

Patrząc na ukraińską stronę barykady widzimy nie tylko niezrozumienie, ale i głębokie oburzenie postawą Polską. Z jednej strony wyśmiewany jest prezydent Nawrocki, a jego decyzje przekłada się na obraz „niedojrzałej Polski” i prezentuje się osoby niesławne w historii Polski, które również były kawalerami Orderu, z drugiej zaś coraz szerzej kolportuje się treści mające przedstawić oddziały Armii Krajowej i Polaków ogółem, jako na tych, którzy sami doprowadzili do masakry (wychodzi się zatem poza przyjętą w ukraińskiej narracji „symetrię win”, przenosząc ciężar odpowiedzialności na stronę polską).

Dążenie do zrozumienia

Jak zatem pogodzić te dwa porządki? Jak, będąc przychylnym sprawie ukraińskiej, rozmawiać z Ukraińcami, którzy nie rozumieją polskiego bólu i jak dyskutować z naszymi rodakami, gdy Ci są jednoznacznie wrogo nastawieni wobec Ukrainy? Zacznijmy zatem od siebie samych – uważam, że w obecnej rzeczywistości realną zmianę możemy w tym zakresie czynić jedynie w naszym kręgu najbliższych, gdzie jest przestrzeń na realnie pogłębioną debatę: wśród znajomych, przyjaciół, rodziny. Wyobrażenie o wywarciu wpływu poprzez, przykładowo, media społecznościowe jest mrzonką, gdyż spolaryzowanie i emocjonalne przekonanie o swoich racjach, zawsze bierze w takich dyskusjach górę. Widzimy to nawet pod postami osób, które w temacie polsko-ukraińskich relacji cieszą się autorytetem, gdzie w komentarzach dominują emocje i wyzwiska, tłumnie podtrzymywane przez internautów. Jeżeli chcemy czynić realny wpływ w uświadamianiu społeczeństwa polskiego o złożoności relacji z Ukraińcami (których to relacji nie unikniemy), to winniśmy skupić się na najbliższym otoczeniu, takim które nas w pełni wysłucha i jest jakkolwiek podatne na zmianę. 

Co zaś się tyczy debaty z przyjaciółmi Ukraińcami, to w mojej opinii konieczne jest wyjaśnianie polskiej strony spojrzenia, nigdy zaś, uciekanie przed odpowiedzialnością, gdyż właśnie za postawę odpowiedzialną uważam podejmowanie trudu wchodzenia w polemikę historyczną z osobami z Ukrainy. Nie dojdziemy do wspólnego stanowiska bez dyskusji. Ważne jest oczywiście prowadzenie jej nie z pozycji moralnej wyższości czy żalu („Wyście nas mordowali, a my was nie”), ale wyjście naprzeciw ludziom, którzy opierają swoje przekonania o konkretne przesłanki (w tym aspekcie, o niewątpliwe zasługi UPA w walce z reżimem komunistycznym) oraz próbę przedstawienia im drugiej strony medalu. Niestety, wiele osób na Ukrainie, czy też Ukraińców mieszkających w Polsce nie rozumie, z czego wynikają polskie sentymenty. Czystki na Wołyniu i w Galicji postrzegane są jako obopólne akcje, bez zrozumienia szerokiego kontekstu, ideologii zawartej w ukraińskim nacjonalizmie OUN oraz tego jaki wpływ miała ona na rzeczywiście wydawane rozkazy eksterminacji całego elementu polskiego tych ziem. 

Istotne jest zatem, abyśmy sami byli dostatecznie wyedukowani, tak w temacie tych zbrodni, jak i trudnego kontekstu polsko-ukraińskiego tamtych czasów. Dopiero takie pogłębione zrozumienie pozwoli nam uczciwie podejmować dążące do realnego zbliżenia i zmiany działanie. Czy wspomniana w tytule spirala wzajemnych antagonizmów między naszymi narodami ulegnie zmianie, ciężko mi stwierdzić, choć obawiam się, że faktyczny kres takiej kaskady może nastąpić dopiero w przypadku wystąpienia egzystencjalnego zagrożenia dla obu państw, które tylko w jedności będziemy w stanie przezwyciężyć. 

Bibliografia
[1] Raport z działalności ABW za lata 2024–2025, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Warszawa 2026.

[2] Balbus T., Polskie istriebitielne bataliony NKWD w latach 1944–1945, OBEP IPN, Wrocław.

[3] Бандрівський М., wpis na profilu osobistym, Facebook, 29 maja 2026 (https://www.facebook.com/photo/?fbid=35799438599701022&set=a.149867048418296).

[4] Karwowska A., Chomiuk M., Zmiany w pomocy obywatelom Ukrainy. 800 plus powiązane z obowiązkiem szkolnym, Bankier.pl / PAP, 30 kwietnia 2024.

[5] Stosunek Polaków do innych narodów, CBOS News nr 6/2026, Centrum Badania Opinii Społecznej, Warszawa 2026.

[6] Polska i Polacy oczami Ukraińców 2025, Centrum Mieroszewskiego, Warszawa 2026.

[7] Polsko-Ukraiński Kongres Historyczny, Centrum Mieroszewskiego, Warszawa 2026.

[8] Cohen J., The Historian Whitewashing Ukraine’s Past, Foreign Policy, 2 maja 2016.

[9] d’Istria T., Zelensky’s rehabilitation of controversial figures in Ukrainian nationalism sparks anger in Israel and Poland, Le Monde, 4 czerwca 2026.

[10] Kosiniak-Kamysz: Bez tego nie ma mowy o wejściu Ukrainy do UE, Do Rzeczy / PR24, 30 sierpnia 2024.

[11] Gordijewska A., Dyskusja historyków w 100. rocznicę śmierci Symona Petlury, Kurier Galicyjski, 29 maja 2026.

[12] Hromadske, Намір Польщі прирівняти ОУН-УПА до нацизму — це підігрування російській пропаганді — політолог, Hromadske, 2 października 2025.

[13] Interia, Ukraina: NKWD podszywało się pod UPA, Interia Wydarzenia, 30 listopada 2007.

[14] Kowal P. [@pawelkowalpl], wpis na portalu X, 17 grudnia 2025 (https://x.com/pawelkowalpl/status/2001294201044996583).

[15] Lepiarz J., Zełenski może stracić Order Orła Białego? Członek Kapituły przerywa milczenie, Gazeta.pl, 3 czerwca 2026.

[16] Lemberger R., wpis w grupie СПРАВЖНЯ ГАЛИЧИНА, Facebook, 31 maja 2026 (https://www.facebook.com/photo?fbid=1719625795712741&set=gm.3362924810548832&idorvanity=1557947024379962).

[17] Maciejewski J., Jak wyglądało polskie '5 minut’ po inwazji Rosji na Ukrainę?, wPolityce.pl, 26 listopada 2023.

[18] McBride J., How Ukraine’s New Memory Commissar Is Controlling the Nation’s Past, The Nation, 13 sierpnia 2015.

[19] Motyka G., Ukraińska Partyzantka 1942–1960, ISP PAN / Oficyna Wydawnicza „Rytm”, Warszawa 2006.

[20] Dziennikarze Onet, Polsko-ukraiński konflikt o zboże. Wyjaśniamy, o co chodzi polskim rolnikom, Onet, 14 lutego 2024.

[21] Hryciuk: Kreml gra zbrodniami UPA, aby podsycić polsko-ukraińskie spory o historię, Dzieje.pl / PAP, 4 lipca 2023.

[22] International Public Opinion on Ukraine, Razom We Stand, Kijów 2022.

[23] Delegacja Studium Europy Wschodniej UW na uroczystościach w Paryżu z okazji 100. rocznicy śmierci Symona Petlury, Studium Europy Wschodniej UW, Warszawa 2026.

[24] Świetlik W., Plując na Polskę, Zełenski pluje pod wiatr, Interia Wydarzenia, 20 września 2023.

[25] Powstanie Panteon Wybitnych Ukraińców. W planach uroczysty pochówek Bandery, TVP Info, 27 maja 2026.

[26] Upamiętnienie Symona Petlury w Lublinie w setną rocznicę jego śmierci, Ukrinform, 24 maja 2026.

[27] Щербак Ю., У відносинах з Польщею не варто натискати на історичні «мозолі», що натерлися за 400 років, Незалежний Медіа Форум, 2 czerwca 2026.

[28] Żurawski vel Grajewski P., wpis na profilu osobistym, Facebook, 29 maja 2026 (https://www.facebook.com/zurawski.przemyslaw/posts/pfbid0NkB8kp1J9AKbhKWULiMnCqPeCfAxioXDMX75GncrGuHQdg5XUCFCCeCH7hn9JEwol).

O Autorze

Aleksander Bramski – student stosunków międzynarodowych i studiów wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim. Zajmuje się badaniem dyplomacji oraz historii obszaru Europy Środkowo-Wschodniej.

Chcesz wiedzieć więcej o Forum?

Polub nas na Facebooku, Instagramie, X oraz Linkedinie, aby być na bieżąco!