Donald Trump znany jest ze swojego charakterystycznego stylu komunikacji, prowadzonej polityki oraz przełamywania wieloletnich tabu. Na pierwszy rzut oka można by go uznać za postać bezprecedensową, jednak w rzeczywistości czerpie on z wzorców ukształtowanych przeszło 200 lat temu przez Andrew Jacksona. Ten XIX-wieczny prezydent, do którego Trump jest częstokroć porównywany zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników, działał w oparciu o podobny styl przywództwa oraz retorykę. W niniejszym artykule przybliżę tę historyczną analogię oraz spory, które, choć wydają się nowe, już w przeszłości kształtowały amerykańską politykę.
Autor: Mateusz Piątek
Obecny prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, Donald Trump, postrzegany jest jako osoba, która odmieniła oblicze amerykańskiej polityki, a przede wszystkim profil ideologiczny Partii Republikańskiej. Znaczącą rolę odgrywają w niej obecnie przedstawiciele ruchu MAGA (ang. Make America Great Again). Podstawą postrzegania przez tę grupę rzeczywistości jest hasło „America First”, z którego wynika sprzeciw wobec globalizacji, protekcjonizm gospodarczy objawiający się w poparciu dla wysokich stawek celnych oraz restrykcyjna polityka migracyjna. Kolejnymi elementami tego sposobu myślenia jest przekonanie o istnieniu deep state, który sabotuje państwo i utrudnia zmiany, z czego wynika nieufność wobec instytucji, oraz zagrożeniu wobec tradycyjnego stylu życia ze strony tzw. woke’izmu, którego łączy się z Demokratami.
Sama partia osiołka bywa nierzadko przedstawiana jako egzystencjalne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Donalda Trumpa często wymienia się jako inicjatora powstania tak zwanego siódmego systemu partyjnego, którego wyróżnianie jest jednak nadal dyskusyjne. W swoim dążeniu do obiecanego przywrócenia wielkości Stanom Zjednoczonym Trump nie operuje w próżni pojęciowej, ale nierzadko powołuje się na historyczne przykłady.
Ze względu na swoje upodobania w polityce handlowej często odwołuje się do 25. prezydenta, Williama McKinley’a, podając go jako wzorcowy przykład realizacji polityki protekcjonistycznej i wprowadzania ceł. Jeszcze jako kongresmen w 1890 doprowadził do uchwalenia ustawy McKinley Tariff, która została jednak wycofana przez prezydenta Clevelanda. Już w czasie swojej prezydentury po 1897 roku podpisał ustawę Dingley Tarrif wprowadzając najwyższe cła w historii USA wynoszące średnio 52%. Zamiłowanie Donalda Trumpa do tego narzędzia wyrażają jego wypowiedzi. W swoim wpisie na Platformie X (ówcześnie Twitter) 4 grudnia 2018 roku określił siebie sformułowaniem „I am a Tariff Man” (ang. jestem człowiekiem ceł). Jedną z bardziej rozpoznawalnych wypowiedzi na ten temat jest również zdanie „Dla mnie najpiękniejszym słowem w słowniku jest ‘cło’ (ang. tariff)”, które padło 15 października 2024 roku w Chicago. McKinley doprowadził również do aneksji Hawajów, przejęcia Filipin, Guam i Portoryko oraz do zrzucenia hiszpańskiego panowania przez Kubę.
Donald Trump jako jeden ze swoich celów definiuje zapisanie się w historii poprzez powiększenie terytorium USA, czego w zauważalnym zakresie jako ostatni dokonał właśnie McKinley. Formę realizacji wskazanych ambicji Trumpa przyjęły liczne wypowiedzi o uczynieniu z Kanady 51. stanu oraz poważny kryzys dyplomatyczny mający miejsce w styczniu bieżącego roku związany z chęcią przejęcia Grenlandii przez obecną administrację. Z powodu sympatii do tej postaci historycznej, jak i również chęci zwalczania ”poprawności politycznej” rozporządzeniem wykonawczym ze stycznia 2025 roku Donald Trump przywrócił nazwę Mount McKinley najwyższemu szczytowi Ameryki znajdującemu się na Alasce, po 10 latach używania lokalnej, indiańskiej nazwy Denali, którą w 2015 roku wprowadził Barack Obama. Pokazuje to nie tylko bezpośrednią inspirację w polityce, ale i symboliczny powrót do idei 25. Prezydenta.
Mimo zauważalnych podobieństw wykazanych powyżej, czy to z powodu różnic w stylu komunikowania politycznego obu przywódców, albowiem McKinley był zauważalnie bardziej stonowanym politykiem, czy stałego wpływu na funkcjonowanie amerykańskiej demokracji, należy pochylić się nad jeszcze innym prezydentem, do którego odwoływał się Donald Trump i do którego porównywany jest zarówno przez przeciwników, jak i zwolenników.
Tą postacią jest siódmy prezydent Stanów Zjednoczonych – Andrew Jackson. Jego portret dumnie wisiał za biurkiem w Gabinecie Owalnym podczas pierwszej kadencji lidera ruchu MAGA. Sprawujący urząd w latach 1829–1837 Jackson również był zwolennikiem ekspansjonizmu. Jego głównym dziełem była ustawa Indian Removal Act z 1830 roku, która doprowadziła do – często sprzecznych z wyrokami sądów – przesiedleń ludności rodzimej na zachód od rzeki Missisipi w celu poszerzenia zasięgu osadnictwa. Był on również zwolennikiem wysokich ceł, z których jednak częściowo się wycofał z powodu kryzysu nulifikacyjnego z 1830 roku, związanego ze sporem o podział kompetencji w Unii.
Ważniejsze jednak od wyliczania jego poczynań i osiągnięć jako prezydenta jest zarysowanie jego trwałego wpływu na odmianę oblicza amerykańskiej polityki. Był on zauważalnie większy niż wpływ wspomnianego wyżej Williama McKinley’a, mimo że sprawowanie urzędu przez obu uważane jest za początki kolejnych systemów partyjnych. W kontekście próby szukania analogii historycznych to właśnie postać Jacksona bardziej przystaje do tego, co możemy obserwować obecnie w związku ze zmierzchem neokonserwatyzmu i niebagatelnym wpływem ruchu MAGA wraz z jego aparatem postrzegania świata.
Kreowanie narracji antyelitarnej przedstawiającej drugą partię jako chcącą uzurpować nienależną jej władzę oraz niereprezentującej zwykłego Amerykanina, towarzyszy scenie partyjnej w USA od jej narodzin. Początków używania tych motywów w kampaniach politycznych można się doszukiwać już w charakterystyce pierwszego systemu partyjnego. Narracja, w której rządy Federalistów zagrażają suwerenności ludu i doprowadzą do powstania nowej monarchii wraz z klasą arystokracji kosztem wolności stanów, napędzała Partię Demokratyczno-Republikańską, której prekursorem był Thomas Jefferson.
Jednakże na poziom nieznany wcześniej wyniósł to zjawisko wspomniany Andrew Jackson. Po okresie Era of Good Feelings, charakteryzującym się występowaniem de facto systemu jednopartyjnego po wojnie 1812 roku związanego z kompromitacją i upadkiem Partii Federalistycznej, postanowił on pozyskać poparcie w nowatorski sposób. To właśnie w jego czasach po raz pierwszy pojawiły się narracje o „ukradzionych wyborach”, deep state, elicie sprawującej władzę wbrew woli ludu, suwerenności narodu, uzurpatorskich rządach sądów i przeciwstawianiu się dyktaturze mniejszości z dużych miast. Są to motywy powszechnie znane we współczesnym dyskursie politycznym w Stanach Zjednoczonych i wykorzystywane przez polityków Partii Republikańskiej w celu konsolidacji i budowania poparcia.
Sam Andrew Jackson zapoczątkował model prowadzenia polityki zwany w literaturze demokracją jacksonowską. System myślowy, na jakim się opiera, nazywa się jacksonizmem. To populistyczna filozofia polityczna oparta na wierze w prymat woli „zwykłego człowieka” nad elitami, charakteryzująca się silnym nacjonalizmem, dążeniem do szerokiej demokratyzacji, jednakże skupionej tylko na białych mężczyznach oraz gotowością do bezkompromisowej obrony honoru i interesów narodu. Zanim Jackson postanowił ubiegać się o urząd prezydenta po raz pierwszy w wyborach 1824 roku, był już postacią rozpoznawalną w całym kraju. Mimo historii pełnienia funkcji politycznych, takich jak członek Izby Reprezentantów, senator czy sędzia Sądu Najwyższego Tennessee, jego sława wywodziła się głównie z osiągnięć wojskowych. Czołowym przykładem była bitwa o Nowy Orlean stoczona 8 stycznia 1815 roku, w której rozgromił wojska brytyjskie, oraz seria bitew z plemionami rdzennymi w stanach południowych mająca pozwolić na rozszerzenie białego osadnictwa. Taka biografia dodawała spójności i legitymizacji jego postulatom politycznym.
Gdy po raz pierwszy ubiegał się o prezydenturę w 1824 roku, uzyskał najwyższe, 42-procentowe poparcie w głosowaniu powszechnym oraz największą liczbę głosów elektorskich. Jednak w związku z tym, że nie uzyskał większości bezwzględnej w Kolegium Elektorów, zgodnie z 12. poprawką wyboru dokonała Izba Reprezentantów. Tam jeden z pozostałych kandydatów, Henry Clay, poparł Johna Quincy’ego Adamsa, co sprawiło, że to on, a nie Jackson, został 6. prezydentem USA. W późniejszych latach Jackson przedstawiał te wydarzenia jako spisek i zmowę skorumpowanych elit, które nie chciały pozwolić, aby „kandydat ludu” sprawował władzę. Stosowanie podobnej narracji można obserwować współcześnie w stosunku do wyborów z 2020 roku, które wygrał Joe Biden. Jej skutki pokazują badania opinii publicznej. Przywołując badanie przeprowadzone na zlecenie The Washington Post w grudniu 2024 roku, 33% respondentów było wówczas przekonanych, że Joe Biden nie był został prawowicie i legalnie wybrany. Budowanie takiego obrazu wśród elektoratu doprowadziło do jego większej mobilizacji cztery lata później i było jednym z czynników, które pozwoliły wrócić obecnemu prezydentowi do Gabinetu Owalnego.
Podobnie popularność Jacksona w następnych latach tylko rosła, co sprawiło, że wybory w 1828 roku wygrał z łatwością. W okresie przed tymi wyborami udało mu się skonsolidować zwolenników i doprowadzić do utworzenia Partii Demokratycznej, której agenda miała w zamyśle odpowiadać woli ludu, a nie tzw. skompromitowanemu establishmentowi.
Po objęciu urzędu w 1829 roku rozpoczął rządy od czystek personalnych. Ówcześnie tradycją było, że większość sprawdzonych urzędników administracji pozostawała na stanowiskach mimo zmiany prezydenta. Jackson jednak uważał ich za „hamulcowych” reform. W związku z tym wprowadził system łupów (ang. spoils system). Polegał on na rozdzielaniu większości stanowisk w administracji podług woli Jacksona sprawiając, że od wieloletniego doświadczenia czy reputacji na stanowiskach, zaczęła się bardziej liczyć zgodność z linią prezydenta. Z jednej strony pozwoliło to zwiększyć „sterowność” egzekutywy, z drugiej jednak zmniejszyło jej stabilność i profesjonalizm, co zostało spotęgowane przez częste rotacje na stanowiskach. Jak podsumował zaprzyjaźniony z nim senator William L. Marcy: „Do zwycięzcy należą łupy”.
To jednak nie pomogło Jacksonowi w pełni podporządkować sobie administracji. W wyniku konfliktów z sekretarzami oraz swoim pierwszym wiceprezydentem, Johnem C. Calhounem, ukuto pojęcie gabinetu kuchennego (ang. Kitchen Cabinet). Opisywało ono zjawisko spotykania się i ustalania kluczowych kwestii tylko z wybranymi, zaufanymi osobami z otoczenia prezydenta.
W kwestii kształtowania polityki personalnej przez Donalda Trumpa widać pewne podobieństwa, szczególnie po zestawieniu jego obu kadencji. Podczas pierwszej w administracji znajdowało się wielu przedstawicieli „starej gwardii” Partii Republikańskiej, co wywoływało liczne tarcia i pomijanie ich w procesach decyzyjnych. Najbardziej ostre przejawy braku zaufania prezydenta wobec swoich współpracowników można było zauważyć w okresie po wyborach w 2020 roku. Szczególnie dało to wyraz w stosunku do wiceprezydenta Mike’a Pence’a w obliczu jego odmowy zakwestionowania głosów elektorskich, a także relacje z Billem Barrem czy Johnem Kellym. W drugiej kadencji zjawisko ma już ograniczony charakter, albowiem gabinet składa się z osób lojalnych wobec Trumpa, głównie opierających piastowanie swoich stanowisk na personalnym wskazaniu prezydenta, a nie na doświadczeniu politycznym czy zawodowym, co czyni ich jeszcze bardziej zależnymi od jego prezydenta, podobnie jak działo się to za czasów Jacksona.
Siódmy prezydent Stanów Zjednoczonych za związane ze starym establishmentem „hamulce” reform uznawał również sądy, a w szczególności Sąd Najwyższy. Jednym z najsłynniejszych przypisywanych mu cytatów jest: „John Marshall wydał wyrok; niech teraz spróbuje go wyegzekwować”. Marshall był wówczas prezesem Sądu Najwyższego, a słowa te padły po wyroku z 1832 roku w sprawie Worcester v. Georgia, dotyczącym sprzeciwu sądu wobec narzucania jurysdykcji stanowej Indianom. W praktyce oznaczało to, że Jackson nie zamierzał wprowadzać w życie wyroków wydanych przez sądy. Prezydentury Andrew Jacksona i Donalda Trumpa łączy dążenie do ograniczenia wpływu sądownictwa na władzę wykonawczą, choć stosują oni odmienne metody. Za czasów Jacksona współczesny spór między tekstualizmem, czyli wykładnią dosłowną, a koncepcją „żywej konstytucji”, jeszcze nie istniał. Dziś ten podział polaryzuje wymiar sprawiedliwości, co Trump wykorzystuje ostro krytykując oponentów w togach.
Co więcej, podobnie jak Jackson, Trump z czasem neutralizował opór sądów poprzez masowe nominacje. Obecny prezydent powołał ponad 200 sędziów federalnych, utrwalił również konserwatywną większość w Sądzie Najwyższym, która obecnie wynosi 6 do 3. W przeciwieństwie do Jacksona Trump rzadko ignoruje wyroki bezpośrednio. Stosuje raczej taktykę faktów dokonanych, ubiegając orzeczenia lub zmieniając podstawy prawne swoich decyzji (np. w kwestii ceł). Kluczowe wyroki, jak w sprawie Trump v. CASA, dodatkowo ograniczyły możliwość blokowania jego działań przez sądy niższych instancji.
Efektem wspomnianych zmian zaprowadzonych przez Jacksona w krajobrazie politycznym było wzmocnienie rangi prezydentury. Pomijając wspomniane powyżej system łupów, gabinet kuchenny oraz charakterystyczne podejście do sądów, należy przywołać to, że zawetował on więcej ustaw Kongresu niż wszyscy jego poprzednicy razem wzięci, przez co instytucja ta zaczęła być już trwale używana jako narzędzie walki politycznej. Jackson stworzył również model prezydentury personalnej, kładący największy nacisk na prezydenta jako twórcę i inicjatora działalności Unii, przez co ten urząd przestał być po prostu jedną z równoważących się gałęzi władzy. To właśnie za jego prezydentury do Białego Domu przeniósł się ciężar amerykańskiego systemu politycznego.
Współcześnie wypełnianie podobnego modelu personalistycznego można przypisać Donaldowi Trumpowi, który analogicznie jak Jackson stał się jedynym wyznacznikiem linii swojej partii. Obecnie zapatrzenie w lidera sprawia, że odmienne poglądy traktowane są nie tylko jako zdrada jego samego, ale i całej Ameryki. Stąd też rozpowszechnił się termin RINO (ang. Republican in the Name Only) stygmatyzujący Republikanów nie podążających w pełni zgodnie z linią ruchu MAGA. Za prezydentury Trumpa, szczególnie w drugiej kadencji zauważalny jest wzrost udziału rozporządzeń wykonawczych wśród nowych aktów prawnych. Zjawisko to wynika z jednej strony z dobrowolnego zrzeczenia się roli legislacyjnej przez republikańskich polityków w obliczu przewodnictwa lidera, a z drugiej stanowi również odpowiedź na chroniczną niezdolność Kongresu do spełniania swojej roli, ze względu na przewlekłość procesu legislacyjnego. Widać więc, że podobnie jak za Jacksona, ciężar władzy przesunął się w stronę decyzji jednej jednostki, a jej otoczenie polityczne traci możliwości korekty prowadzonych przez nią działań i podlega coraz bardziej wyłącznie jej arbitralnej woli.
To właśnie Andrew Jackson ze względu na opisany uprzednio styl rządzenia i przekonanie o urzeczywistnianiu woli ludu, która jest ważniejsza niż instytucje, jako szybko zaczął być określany przez przeciwników mianem „Króla”. Miało to ukazać opinii publicznej, że model demokracji jacksonowskiej prowadzi do tego, przed czym sam Jackson ostrzegał – nieograniczonej władzy federalnej, niereprezentatywności polityki prowadzonej przez państwo i nastawania na prawa obywateli.
Nieprzypadkowo nazwa Partii Wigów powstałej w opozycji do Demokratów wywodziła się od brytyjskich Wigów oznaczających przeciwników władzy królewskiej. Pod koniec lat 50. XIX wieku z części członków tej partii uformowała się istniejąca do dziś Partia Republikańska. Nawet sam Abraham Lincoln był pierwotnie kongresmenem z ramienia Wigów. Ironią losu jest, że partia Trumpa wywodzi się z ruchu powstałego w kontrze do polityka, którego Trump dziś najbardziej przypomina.
Zarzut „królowania” nie jest w amerykańskiej polityce hasłem historycznie obcym, jednakże jego szczególne natężenie obserwujemy obecnie w stosunku do Donalda Trumpa. Przywołać tu można odbywające się niemal cyklicznie protesty przeciwników obecnego prezydenta, na których głównym hasłem jest „No Kings” (z ang. Żadnych Królów). Odwołania do tego hasła pojawiły się między innymi w przemówieniu Joe Bidena w Bibliotece LBJ z 29 lipca 2024 roku brzmiącym: „Jesteśmy narodem praw, a nie królów czy dyktatorów” czy w komentarzu sędzi Sądu Najwyższego Sonii Sotomayor do wyroku z 1 lipca 2024 roku dotyczącego sprawy Trump v. United States. Komentarz do wyroku w tej sprawie był wyrazem głębokiego sprzeciwu wobec Trumpa jako ustanawiającego, w jej przekonaniu, dużą sferę bezkarności głowy państwa i brzmiał: „W każdym przypadku użycia władzy urzędowej Prezydent jest teraz królem stojącym ponad prawem”.
Spór toczący się wokół prezydentury Trumpa i Jacksona ukształtował się bardzo podobnie, mimo pewnych różnic wynikających z kontekstu historycznego oraz kształtu systemu politycznego. Oboje zbudowali swój wizerunek jako trybunów ludowych chroniących zwykłych ludzi przed zepsutymi i oderwanymi od rzeczywistości elitami, mimo że szczególnie w przypadku Trumpa jego biznesowy rodowód na pierwszy rzut oka nie koresponduje z tą narracją.
Ten konflikt odbywający się również na płaszczyźnie oczekiwań wobec charakteru polityków można podsumować pytaniem: czy prezydent ma przede wszystkim przestrzegać prawa i działać według ściśle narzuconych norm, czy jak najskuteczniej realizować wolę ludu, który dał mu mandat w wyborach? Jacksonowskie postrzeganie roli prezydenta wskazuje, że przedstawiciel ludu posiada pełną legitymację do sprawowania władzy i nie powinien podlegać sztywnym ograniczeniom instytucjonalnym i prawnym. Jego wyraźne odbicie widać również we współczesnym prezydencie Stanów Zjednoczonych. Można pokusić się o stwierdzenie, że to, co dla przeciwników Trumpa jest zarzutem, dla niego samego i jego zwolenników jest wielką zaletą. Podobnie było w latach 30. XIX wieku w odniesieniu do Andrew Jacksona. Analogicznie zresztą jak współcześnie podzielony jest stosunek do samego Jacksona.
Bibliografia:
[1] LEPOLDE J., My Naród, Nowa Historia Stanów Zjednoczonych, Poznań, Wydawnictwo Poznańskie, 2020.
[2] DE TOCQUEVILLE A., O demokracji w Ameryce, t. 1, Warszawa, Fundacja im. Stefana Batorego, 1996.
[3] TARCZYŃSKI P., Rozkład. O niedemokracji w Ameryce, Kraków, Znak Literanova, 2023.
[4] GRAHAM D. A., Projekt 2025, Ameryka Donalda Trumpa, Warszawa, Prześwity, 2025.
[5] VENKATRAMAN, S., No Kings protests draw large crowds to rally against Donald Trump [W:] BBC, [online], 2026, https://www.bbc.com/news/articles/cq8wy7g1gd1o, [dostęp: 17.04.2026].
[6] U.S. SUPREME COURT, Trump v. United States. No. 23-939, slip op. [W:] supremecourt.gov, [online], 2024-07-01, https://www.supremecourt.gov/opinions/23pdf/23-939_e2pg.pdf, [dostęp: 17.04.2026].
[7] GILCHRIST, A., Biden says Supreme Court reforms are needed to counter an 'extreme and unchecked agenda’ [W:] NBC News, [online], 2024, https://www.nbcnews.com/politics/supreme-court/biden-call-supreme-court-reforms-constitutional-limits-presidential-im-rcna163970, [dostęp: 17.04.2026].
[8] ORTH, T., How Americans evaluate U.S. presidents and first ladies [W:] YouGov, [online], 2026, https://yougov.com/en-us/articles/54109-how-americans-evaluate-us-presidents-and-first-ladies, [dostęp: 17.04.2026].
[9] THE WASHINGTON POST, UNIVERSITY OF MARYLAND, Washington Post-University of Maryland poll [W:] The Washington Post, [online], 2024, https://www.washingtonpost.com/documents/52fa9d33-c1d3-44ab-ade8-05445d42bbfd.pdf, [dostęp: 17.04.2026].
[10] ARATANI, L., Trump vows to impose tariffs as experts warn of price hikes and angry allies [W:] The Guardian, [online], 2024, https://www.theguardian.com/us-news/2024/oct/15/trump-tariffs-price-hikes-warnings, [dostęp: 17.04.2026].
[11] D.J. Trump (@realDonaldTrump), ….I am a Tariff Man. When people or countries come in to raid the great wealth of our Nation, I want them to pay for the privilege of doing so […], „X” (dawniej Twitter), 4 grudnia 2018 r., [online], https://x.com/realDonaldTrump/status/1069970500535902208 [dostęp: 17.04.2026].
[12] GREENHOUSE S., The Supreme Court used to be Trump’s ally. Now its judges are his latest targets [W:] The Guardian, [online], 2026-02-24, https://www.theguardian.com/commentisfree/2026/feb/24/trump-supreme-court-judges-attacks, [dostęp: 19.04.2026].
[14] HOWE A., Supreme Court sides with Trump administration on nationwide injunctions in birthright citizenship case [W:] SCOTUSblog, [online], 2025-06-27, https://www.scotusblog.com/2025/06/supreme-court-sides-with-trump-administration-on-nationwide-injunctions-in-birthright-citizenship-case/, [dostęp: 19.04.2026].
[15] MOYNIHAN D., Trump, Personalism, and US Administrative Capacity [W:] McCourt School of Public Policy, Georgetown University, [online], 2023, https://pir.fiu.edu/events/personalism-and-good-governance/detailed-conference-program/moynihan-trump-personalism-and-us-administrative-capacity.pdf , [dostęp: 24.04.2026]