Neokolonializm w XXI wieku rzadko przypomina plantacje bawełny i niewolniczą pracę – dziś jego narzędziami są algorytmy Big Techu, projekty klimatyczne i frank CFA. Czy pomoc oferowana przez globalną Północ jest szansą na rozwój, czy raczej pułapką, która uniemożliwia Południu negocjowanie zasad nowego świata?
Autorka: Amelia Ochlanek
„Narody europejskie pławią się w najbardziej ostentacyjnym przepychu. Ta europejska zasobność jest niesamowicie kompromitująca, gdyż powstała na grzbietach niewolników, odżywiała się ich krwią, pochodzi bezpośrednio z wnętrza ziemi tego słabo rozwiniętego świata. Dobrobyt i postęp Europy zostały skropione potem i krwią Czarnoskórych, Arabów, Indian i Żółtych” [tłum. własne]. Słowa Frantza Fanona z „Wyklętego ludu ziemi” nie straciły na aktualności, mimo że zostały napisane w dobie dekolonizacji. Dziś jednak to już nie niewolnicy i plantacje bawełny decydują o dominacji, a technologie, ekologiczne inicjatywy i parytety walutowe. Chociaż od ostatnich procesów dekolonizacji minęło kilka dekad, pojawia się pytanie: czy kolonializm jest naprawdę reliktem przeszłości, czy może po prostu zmienił swoją formę?
Zielony kolonializm
Kontrolowanie państw globalnego Południa za pomocą transformacji ekologicznych nie jest już niczym nowym. Ekologiczne inwestycje mogą w istocie stanowić formę neokolonializmu. Do produkcji wielu prośrodowiskowych technologii niezbędne są surowce, które są tanio wydobywane – i to często przez dzieci – w Afryce czy Azji. Współczesne mocarstwa mogą się cieszyć elektrycznymi samochodami czy panelami słonecznymi, podczas gdy w krajach ubogich na ulicach dostrzegamy pojazdy z XX wieku – bez filtrów spalin samochodowych, nie wspominając już o napędzie hybrydowym czy elektrycznym. Co więcej, wbrew powszechnej opinii to kraje globalnej Północy były odpowiedzialne za aż 92% nadwyżki emisji CO2 (w latach 1850-2015).
Niemniej jednak wielkim mocarstwom udaje się skutecznie uciekać od konsekwencji swoich działań. Skupiają się na ekologicznej polityce kosztem mniej rozwiniętych państw. Mając dostęp do najnowszych technologii państwa Północy nie odczuwają aż tak dotkliwie skutków zmian klimatu. Dostęp do klimatyzacji czy solidnego budownictwa rekompensuje globalne ocieplenie. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w Afryce, Ameryce Południowej i Azji Południowej – to są regiony, które muszą się mierzyć z największymi konsekwencjami zmian klimatycznych.
Podczas 15. Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (COP 15), zorganizowanej przez ONZ w 2009 roku, postanowiono w terminie do 2020 przeznaczać corocznie aż 100 miliardów dolarów na pomoc dla krajów rozwijających się. Środki te miały na celu umożliwienie krajom globalnego Południa adaptację do zmian klimatu – co jednak wydaje się być kontrowersyjne, ponieważ, zmiany, te są spowodowane w dużej mierze działalnością zachodnich przedsiębiorstw. Nadmierna eksploatacja złóż kobaltu w Demokratycznej Republice Konga przez firmy technologiczne, wycieki ropy spowodowane wydobywaniem nafty przez zachodnie koncerny w Nigerii, czy emisja gazów cieplarnianych przez przedsiębiorstwa odzieżowe produkujące w Bangladeszu, to tylko niektóre przykłady eksploatacji krajów globalnego Południa i przyczyniania się do zmian klimatycznych i katastrof ekologicznych. Rodzi się zatem swoiste sprzężenie zwrotne – zamiast zrezygnować z nadmiernej eksploatacji i spróbować wprowadzać faktycznie ekologiczne rozwiązania, Globalna Północ przekazuje ogromne nakłady finansowe, aby Południe mogło dostosować się do coraz bardziej drastycznych skutków zmian klimatycznych.
„Zielony wyzysk” krzywdzi nie tylko przyrodę, ale także rdzenne grupy etniczne. Jako przykład można przywołać programy odnowienia lasów, które prowadzą do wysiedlenia rdzennej ludności z danego terenu: w Ugandzie w ramach projektu odnowienia lasów, finansowanego przez kraje nordyckie, przymusowo eksmitowano rdzenne plemiona. Ludność ta została pozbawiona dostępu do wody, żywności i miejsca do życia. Takie sytuacje o nieuwzględnieniu lokalnych potrzeb mieszańców globalnego Południa przez państwa Zachodu. Kraje Północy skupiają się na organizowaniu inicjatyw dobrze wyglądających w mediach, ale bez rzeczywistego zrozumienia potrzeb miejscowej ludności.
Technologiczne imperia
Cyfrowy kolonializm jest zjawiskiem stosunkowo nowym i rzadko dostrzeganym w dialogu o kolonializmie, mimo to ma on ogromny wpływ na rozwój i życie mieszkańców krajów globalnego Południa. Termin ten opisuje zależność, w ramach której kraje globalnej Północy tworzą nowe technologie i wykorzystują swoją infrastrukturę cyfrową do kontrolowania i podporządkowania sobie krajów globalnego Południa. Rezultatem jest pogłębianie nierówności technologicznych oraz społecznych. Najbardziej rażącym przykładem cyfrowego kolonializmu jest eksploatacja danych (np. danych osobowych, biometrycznych) użytkowników z Południa. Powstałe w XX wieku Wolne i Otwarte Oprogramowanie było szczególnie atrakcyjne dla krajów rozwijających się, gdyż umożliwiło darmowy dostęp do wielu programów i platform.
Niemniej jednak z czasem zaczęły dominować usługi w chmurze, do których niezbędne okazały się zewnętrzne serwery. Co za tym idzie, dane użytkowników z globalnego Południa zaczęły być przechowywane na zagranicznych serwerach, bez możliwości kontroli ze strony krajów, z których pozyskiwane są te dane. W obecnych czasach dane stały się prawdziwym kapitałem. Dostęp do nich umożliwia tworzenie coraz lepszych modeli sztucznej inteligencji i udoskonalanie najnowszych technologii. To z kolei prowadzi do pogłębiania się nierówności między krajami tworzącymi nowe technologie a tymi, które są jedynie ich konsumentami. Nierówna konkurencja może prowadzić nawet do przemocy. W 2017 roku w Kenii doszło do masowych protestów i starć między kierowcami tradycyjnych taksówek i pracowników firmy Uber. Tamtejsi kierowcy poczuli, że są wypierani z rynku, co doprowadziło do ataków na pracowników firmy Uber. Lokalne startupy i przedsiębiorstwa nie mają szans w starciu z międzynarodowymi gigantami.
Warto pochylić się również nad problemem cyfrowego monopolu na globalnym Południu jakim jest program Free Basics konglomeratu Meta. Z pozoru miał on na celu umożliwienie dostępu do Internetu i wybranych platform mieszkańcom krajów rozwijających się. Niemniej jednak, dostęp do Internetu, który oferuje Meta, jest znacząco ograniczony, co za tym idzie, wielu beneficjentów programu nie korzysta tak naprawdę z wolnego Internetu, tylko z jego starannie wybranego segmentu. Przyczynia się to do szerzenia dezinformacji, a także nasilenia cenzury i propagandy, ponieważ to Meta decyduje, do których informacji użytkownicy będą mieli dostęp. Są to oczywiście strony wyselekcjonowane i sprzyjające dystrybutorowi, a chcąc dotrzeć do innych informacji, użytkownicy mogą napotkać informacje o obowiązku uiszczenia opłaty za dotarcie do konkretnych danych. Co więcej, także Microsoft kolonizuje globalne Południe pod pretekstem udostępniania swoich pakietów szkołom z krajów rozwijających się. Dane przechowywane w chmurze są pod kontrolą obcych państw. Dzieci od najmłodszych lat przywiązują się do oprogramowań stworzonych przez międzynarodowe korporacje, co z kolei utrudnia rozwój lokalnych inicjatyw technologicznych i ogranicza konkurencję na rynku.
Cyfrowa kolonizacja jest wyjątkowo problematycznym zjawiskiem. Nie ulega wątpliwości, że dzięki działalności międzynarodowych korporacji mieszkańcy ubogich krajów mają dostęp do wielu usług. Jednakże system ten jest nastawiony na generowanie zysków, tworzenie monopolu i zdobywanie wpływów. Większym problemem niż sam dostęp do technologii wydaje się więc nierównowaga rynkowa oraz brak kontroli krajów globalnego Południa nad danymi pozyskiwanymi od lokalnych społeczności. Kraje globalnego Południa powinny zyskać szansę na tworzenie własnych technologii i oprogramowań, które umożliwiałyby swoim użytkownikom dostęp do wszystkich źródeł internetowych i nie eksploatowałyby ich danych. Można to osiągnąć tylko dzięki inwestycjom w tamtejsze sektory IT, rozwojowi ruchu FOSS (ruchu wolnego oprogramowania) i wprowadzeniu uczciwych podatków na korporacje Big Tech, tak aby przestały za darmo zarabiać na danych i infrastrukturze.
CFA: relikt kolonizacji
Ważnym aspektem neokolonialnego kontrolowania Afryki przez Francję jest także uzależnienie walutowe od Europy. W 14 państwach Afryki walutą ciągle pozostaje frank CFA, bezpośrednie dziedzictwo kolonialnej przeszłości. Kurs CFA jest silnie związany z euro (jedną z najstabilniejszych walut na świecie) – w pierwszej chwili wydaje się to korzystne, jednak nie do końca jest to prawda. CFA ma wysoką siłę nabywczą wobec innych walut afrykańskich, jednakże moc tej waluty jest sztuczna. Sprawia to, że wartość franka nie ma odzwierciedlenia w realnym stanie gospodarki państwa i korzystniej jest importować produkty np. z Azji, niż wspierać lokalny rynek, co z kolei negatywnie wpływa na miejscowy przemysł i prowadzi do rosnących wydatków. W krajach posługujących się tą walutą nadal występuje mechanizm dobrze znany z klasycznego kolonializmu – model gospodarki ekstraktywnej. Afryka tanio eksportuje surowce, a importuje (wielokrotnie droższe) produkty przetworzone.
Warto zaznaczyć, że taki schemat wynika także z częściowej dysfunkcyjności rządów postkolonialnych państw afrykańskich. Korupcja, brak skutecznych inwestycji w rozwój przemysłu i podpisywanie niekorzystnych umów przez lokalne elity z zagranicznymi firmami, nie ułatwia tworzenia dobrze funkcjonującej gospodarki. Niemniej jednak, CFA działa tutaj jako narzędzie neokolonialne, pozornie stabilizuje region dla interesów Europy (tak, aby korzystnie było importować produkty z Południa) i uzależnia gospodarkę od zachodnich państw utrudniając rozwój lokalnego przemysłu.
Pułapka wyzwolenia
Neokolonializm okazuje się dużo bardziej problematyczny, także moralnie, od nowożytnego kolonializmu. Opresja przychodzi pod przebraniem „pomocy rozwojowej”, „walki ze zmianami klimatycznymi” czy „integracji cyfrowej”. Taka narracja utrudnia jednoznaczne rozstrzygnięcie wielu działań. Nie ulega wątpliwości, że część inicjatyw, takich jak udostępnianie produktów Mety czy Microsoft Południu, jest z korzyścią dla rozwoju społecznego mieszkańców. Niemniej jednak, z natury dostarczanych usług wynikają nowe problemy, które ostatecznie przyczyniają się do pogłębienia dysproporcji społecznych. Pomoc oferowana przez globalną Polnoc prowadzi często do uzależnienia mieszkańców Południa od konkretnych usług, co utrudnia konkurencję rynkowa i rozwijanie własnych inicjatyw. Co więcej, programy te faworyzują ludność z wyższych warstw i obszarów miejskich, zatem biedniejsze osoby ze wsi nadal pozostają wykluczone.
Warto także zwrócić uwagę, że elity krajów Południa często podpisują kontrakty z zagranicznymi firmami i promują nowe rozwiązania jako innowacyjne czy ekologiczne, ignorując tym samym rzeczywiste, lokalne potrzeby i inwestycje, które umożliwiłyby rozwój własnych, niezależnych inicjatyw. Jak zauważyła Chimamanda Ngozi Adichie: „Prawdziwą tragedią naszego postkolonialnego świata nie jest to, że większość ludzi nie miała nic do powiedzenia na temat tego, czy chcą tego nowego świata, czy nie; chodzi raczej o to, że większość nie otrzymała narzędzi do negocjowania tego nowego świata” [tłum. własne]. Być może kraje globalnego Południa nie są tak naprawdę niewystarczająco rozwinięte, a nadmiernie eksploatowane?
Źródła:
[1] Białek Artur Kolonializm w XIX wieku sprawił, że kilka państwa władało ogromną częścią świata. Do czego to doprowadziło?, „National Geographic” https://www.national-geographic.pl/historia/ kolonializm-w-xix-wieku-jak-wygladala-konkurencja-o-tereny-i-zasoby/
[2] Blokhin Andriy The 5 Countries That Produce the Most Crabon Dioxide, „Investopedia” https:// www.investopedia.com/articles/investing/092915/5-countries-produce-most-carbon-dioxide-co2.asp
[3] What Is Climate Coloniaslism? What to Know About Why Climate Change and Colinialism Are Linked. „Global Citizen” https://www.globalcitizen.org/en/content/what-is-climate-colonialismexplain-climate-change/
[4] Chermaine Lee Understanding Climate Colonialism „Fair Planet” https://www.fairplanet.org/story/ understanding-climate-colonialism/ Kwet Michael Digital Colonialism. The evolution of US empire. „TNI Longreads” https:// longreads.tni.org/digital-colonialism-the-evolution-of-us-empire
[5] Kwet Michael Digital colonialism is threatening the Global South „Aljazeera” https:// www.aljazeera.com/opinions/2019/3/13/digital-colonialism-is-threatening-the-global-south
[6] Dombrowski Katja European languages are dominant in Africa „Development and Cooperation” https://www.dandc.eu/en/article/divisive-and-unifying-english-or-french-official-language
[7] Fanon Frantz Les damnés de la terre 1961
[8] Chimamanda Ngozi Adichie Half of a Yellow Sun 2006