Wydrukuj tę stronę
10 styczeń 2017

25 lat Polski…

25 lat…

Dużo i mało. Zależy kogo zapytać. Dla więźnia wychodzącego po 25 latach z pewnością to szmat czasu. Dla ludzi około 25 lat to chwila, która jak muśnięcie wiatru szybko minęła. Za szybko…

Jesteśmy w podobnym wieku – „Wolna Polska” i my.

Przez ten okres zostały podjęte ważne decyzje, czasem kluczowe – bo ich skutki będą miały odbicie w przyszłości, były okresy wytężonej pracy oraz te lżejsze, kilka fet, które wspominać się będzie wiecznie… Sukcesy, ale i porażki. Błędy i strategiczne decyzje. Związki – te ważne i te romanse, których lepiej nie rozpamiętywać. Grzechy młodości właściwe dla tego wieku.

Podobnie dzieje się i w naszym życiu.

Dwadzieścia kilka lat… to cały czas za mało, by ostatecznie oceniać dotychczasowe decyzje, posunięcia, w końcu, by uznać, że cele zostały osiągnięte. Na razie największy sukces to taki, że jesteśmy tym kim jesteśmy, w tym czasie, w tym miejscu. Przecież, tak Polska, jak i my rozwija się, szuka najwłaściwszej z właściwych dróg, kształci się i uczy. Czasem na błędach.

Przed nią (i przed nami)  jeszcze wiele wyzwań i wiele szans, ważne, żeby umieć je prawidłowo odczytać i wykorzystać, bo niepodjęte mogą przerodzić się w zagrożenia.

Póki co, nie należy piać z zachwytu i pisać pieśni pochwalnych z okazji 25 rocznicy „Wolnej Polski”. Może w 2024. Albo 2028. Wtedy będą „złote gody” dla ważnych związków Polski. Może to będzie też prawdziwe prosperity.  Będzie wszak już dojrzalsza, bardziej świadoma siebie i swoich wartości, a przez to i bardziej ceniona… Osiągnie pewne cele, podejmie wyzwania i wykorzysta szanse.

Tego i Polsce, i dwudziestokilkulatkom życzę.

Malwina Ewa Kołodziejczak