Wydrukuj tę stronę
09 maj 2018

Wojna wypowiedziana korupcji? Echa Szczytu Obu Ameryk.

Jest sobotnie leniwe przedpołudnie. Słońce nie rozpieszcza. Turyści i miejscowi nieśmiało spoglądają na niebo szukając schowanych promieni, które pomogłyby im się wpasować w leniwy klimat peruwiańskiego weekendu. Po ulicach Limy powolnym tempem poruszają się autobusy. Zdawałoby się, że to kolejna w roku zwyczajna, południowoamerykańska sobota. Coś się jednak wyróżnia. Coś robi różnicę. Są to przystojnie prezentujące się autobusy kursujące pomiędzy lotniskiem, hotelami i dzielnicą San Borja. To właśnie tam, w sercu Limy, pod koniec drugiego tygodnia kwietnia spotkali się m.in. Justin Trudeau, Michel Temer, Mike Pence, biorąc udział w Szczycie Obu Ameryk. 

Mission: Corruption

Przenieśmy się na chwilę do szkolnej ławki na lekcję geografii, rzućmy tam okiem na mapę Ameryki Łacińskiej i spróbujmy znaleźć państwo bez ewidentnych śladów korupcji. Trudne zadanie, prawda? Korupcja w Ameryce Łacińskiej jest póki co nieodłącznym elementem politycznego i społecznego krajobrazu. Nawet w leniwej, weekendowej Limie znajdziemy ją cichutko przemykającą pomiędzy rączkami polityków, przedsiębiorców i zwykłych ludzi.

To właśnie ona odegrała główną rolę na Szczycie Obu Ameryk w asyście politycznych gwiazd obu amerykańskich kontynentów. Poważni, dorośli panowie razem z dostojnymi, eleganckimi Paniami 13-14 kwietnia w stolicy Peru prowadzili dyplomatyczne rozmowy, dotykające redukcji kleptokratycznych tendencji przeszywających na co dzień Amerykę Łacińską.

Główny temat szczytu – Demokratyczne Rządy Przeciwko Korupcji – możemy uznać za bardzo konfrontacyjny. Kiedy patrzymy na niego oczami wyobraźni to łatwo jest ujrzeć liderów i władzę sądowniczą w rozmiarach gigantów pochylających się z karcącym wyrazem twarzy nad sprytnymi, skorumpowanymi ludzikami, dosięgniętymi w końcu przez cień praworządności. Po takim obrazie od razu do naszych głów przychodzą refleksje nad tym czy tak twarda retoryka jest odpowiednia. Adwokatami tematu są zdecydowanie tendencje korupcyjne w Ameryce Łacińskiej, które pokazują, że korupcja jest ciągle poważnym problemem w tej części świata.

Raporty Transparency International z drugiej połowy 2017 roku skutecznie uświadamiają nam jak bardzo w korupcji topią się południowoamerykańskie społeczeństwa. Dowiadujemy się z nich, że w roku poprzedzającym szczyt w Limie w Ameryce Łacińskiej zanotowano wzrost zachowań korupcyjnych. Pod uwagę warto też wziąć fakt, że oficjalna walka z korupcją, w którą zaangażowane były oba kontynenty amerykańskie, rozpoczęła się już w 1996 roku, kiedy to została podpisana Międzyamerykańska Konwencja Przeciw Korupcji.

Od tamtej pory Zgromadzenie Ogólne ONZ już pięć razy wybierało sekretarza generalnego, doświadczyliśmy globalnego kryzysu finansowego, mieliśmy okazję obserwować pracę trzech papieży, a mimo wszystko ciągle widać – zwracając szczególną uwagę na przykład Odebrechtu i oficjeli większości państw latynoamerykańskich – jak bardzo problem korupcji był i nadal jest zamiatany pod dywan. Ameryka Łacińska nadal żyje korupcją. Ktoś może poddać polemice to twierdzenie, powołując się na niedawne skazanie bohatera wszystkich Brazylijczyków, byłego prezydenta Luiza Inácio Luli da Silvy na 12 lat więzienia za korupcję. Jednak przecież obecny prezydent Brazylii, Michel Temer, ciągle odpiera zarzuty związane z praniem pieniędzy w nieruchomościach.

Dosyć zabawną ironią losu jest fakt, że temat Szczytu Obu Ameryk został zaproponowany przez Pablo Kuczyńskiego. Obecnie już byłego prezydenta Peru. Niestety nie wziął w nim już udziału, gdyż podał się do dymisji z powodu oskarżeń dotyczących przyjmowania korzyści materialnych od jednego z głównych aktorów największego w historii Ameryki Południowej skandalu korupcyjnego – Odebrechtu. Z wyłączeniem Chile, które jest modelowym krajem latynoamerykańskim skutecznie walczącym z korupcją, można by podać jeszcze kilka przykładów państw, których władze są pobrudzone nieuczciwymi pieniędzmi. Dokąd w takim razie zmierza Ameryka Łacińska?

Publiczne porządki

Historyczne wydarzenie, które miało miejsce w tym roku, może budzić nadzieje. Po raz pierwszy, odkąd miejsce mają Szczyty Obu Ameryk, liderom państw, biorącym udział w tegorocznej szóstej edycji, udało się stworzyć jednomyślną deklarację. Została ona opatrzona tytułem: „Zobowiązanie z Limy – Demokratyczne rządy przeciwko korupcji”.

W tym siedmiostronicowym dokumencie zawierającym 57 punktów można znaleźć wezwanie do wzmocnienia demokratycznych instytucji, stworzenia niezależnej władzy sądowniczej i zwiększenia przejrzystości instytucji publicznych.

Czy zapowiedzi mogą jednak cokolwiek zmienić w realnym świecie? Zwalczanie korupcji w Ameryce Łacińskiej to proces trwający już dosyć długo. Efekty jednak, póki co, nie są porażająco pozytywne. Zmiany wymaga myślenie i nastawienie społeczeństwa do korupcji, któremu brakuje świadomości obywatelskiej. Społeczeństwo latynoamerykańskie to istne perpetuum mobile, które bez wiedzy na temat korupcji, jest ciągle w nią uwikłane. Tak jest łatwiej. Tak robili nasi dziadkowie, taki robili nasi rodzice, więc dlaczego my mamy podejmować inne działania? – może zapytać przeciętny mieszkaniec Ameryki Łacińskiej.

Otóż na dolegliwość braku społeczeństwa obywatelskiego przepisano bardzo ambitną receptę. Ma nią być wycinanie korzeni problemu korupcji poprzez edukację. W samym zobowiązaniu punkt o edukacji zajmuje czwarte miejsce. Podkreślono tym samym jego rangę. W ramach działań edukacyjnych państwa amerykańskie zamierzają rozwijać kulturę udziału obywateli w społeczeństwie obywatelskim od samej kołyski. Widoczne jest tutaj nawoływanie do skupienia się na edukacji, której główną funkcją ma być tworzenie zdrowych poglądów na świat, tworząc tym samym społeczeństwo odporne na korupcję.

Ponadto przesłanie, jakie niesie najważniejszy dokument szczytu, zahacza o bardziej precyzyjne działania dotyczące budowania przejrzystości w przenikającej się rzeczywistości polityki i gospodarki. Mają one polegać m.in. na zachęcaniu do używania nowoczesnych technologii, które miałyby posłużyć promocji przejrzystości w życiu publicznym. To jednak, co może wydawać się najważniejsze z starciu z korupcją, to kreacja i adaptacja skutecznych środków pozwalających na usuwanie z urzędów publicznych skorumpowanych polityków. Nie ograniczając się tylko do redukcji zepsutych owoców politycznego świata, zwrócono również uwagę na zwiększanie funduszy, które miałyby pomóc w walce z łapownictwem.

Quo vadis, korupcjo?

Rodzące się społeczeństwo obywatelskie, gorliwe deklaracje liderów państw latynoamerykańskich zapewniające walkę z korupcją, oraz metody budowania przejrzystości w sektorze publicznym. Wydawałoby się, że z takim startem Ameryka Łacińska może w końcu wejść na zasłużoną dla niej ścieżkę zrównoważonego rozwoju. Często skupiając się na zwalczaniu korupcji, zapomina się o tym, że nie tylko społeczeństwo może zyskać na eliminacji tego zjawiska. Komu w takim razie powinno jeszcze zależeć na jego ograniczeniu? Oczywiście, że sektorowi prywatnemu! Obie strony, doświadczając uczciwych praktyk gospodarczych, zyskują.Zwiększanie swobód gospodarczych to bardzo skuteczne narzędzie w walce z korupcją. Wolny rynek, w połączeniu z małą ingerencją państwa w gospodarkę, nie potrzebuje przeskakiwania skomplikowanych barier regulacyjnych. Wyłączając z życia biznesu korupcję, przedsiębiorstwa mogą skupić się na konkurencji, co może doprowadzić do ich znaczącego wzrostu umożliwiającego konkurencję już nie tylko na rynkach lokalnych, ale też na rynkach globalnych.

To jednak w jaki sposób postanowienia z Limy zostaną zaimplementowane zweryfikuje przyszłość. W sytuacji, gdy instytucje publiczne są skażone korupcją, istnieje ryzyko, że wolności gospodarcze obywateli państw Ameryki Łacińskiej nie będą przestrzegane. Napawać może nadzieją jednak fakt, że zyskujące samoświadomość społeczeństwa latynoamerykańskie mogą w znaczący sposób przyczynić się do realnego wdrożenia postanowień z Limy.

Za 3 lata, podczas kolejnego szczytu, będzie można już wstępnie stwierdzić, czy kleptokratyczne środowisko polityczno-gospodarcze Ameryki Łacińskiej jest obecnie łatwym do zburzenia domkiem z kart, czy też ciągle trudnym do skruszenia pełnym betonu morzem.

Piotr Ruman

Koordynator Grupy Ameryka Południowa w Forum Młodych Dyplomatów