Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 347.
Wydrukuj tę stronę
10 styczeń 2017

Turcja jednak europejska? – cud nad Szprewą i Sekwaną

12 lutego minister spraw zagranicznych Francji – Laurent Fabius ogłosił, że jego kraj odblokuje proces unijnych negocjacji akcesyjnych z Turcją.  W cotygodniowym przesłaniu wideo 23 lutego z kolei Kanclerz Angela Merkel mówiła o konieczności „otwarcia nowego rozdziału w negocjacjach z Ankarą”, dokąd to  wybiera się w niedzielę na rozmowy z premierem Recepem Tayyipem Erdoganem. Jakby tego było mało do naszych uszu dochodzą słuchy o planach stworzenia strefy wolnego handlu UE-USA. Czyżby Europa Zachodnia przypomniała sobie magiczne słowo „geopolityka”?

Głównym tematem obu wspomnianych powyżej deklaracji była oczywiście kwestia procesu europejskiej integracji Turcji, który to jak dotychczas zdecydowanie blokowany był przez Paryż i – najdelikatniej ujmując – kwestionowany przez Berlin. Pod przykrywką wypełniania – jak najbardziej istotnych – szczegółowych kryteriów akcesji do UE być może kryje się jednak głębsze dno. W obliczu przybierającej dynamicznie tempa globalizacji i pojawiającej się konkurencji ze strony głównie Chin, Indii oraz Rosji, a także zaostrzającej się sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie (Syria, Iran), Zachód nie może pozwolić sobie na utratę tak kluczowego sojusznika jakim jest Turcja. Rozejście się dróg Waszyngtonu i Brukseli z jednej oraz Ankary z drugiej strony byłoby przysłowiowym „gwoździem do trumny” dla obu, szczególnie w obliczu wzrostu regionalnej potęgi tej ostatniej.

Biorąc pod uwagę opisany powyżej rozwój wydarzeń, a także ogłoszone niedawno plany utworzenia do 2015 r. strefy wolnego handlu między USA oraz UE, trudno nie dostrzec tu zrębów tworzenia się „wielkiego sojuszu Świata Zachodu” pod przywództwem Waszyngtonu i coraz silniej zaznaczającego swoje przewodnictwo w Europie Berlina w globalnej konfrontacji XXI w. ze Wschodem (USA opowiadały się przecież tradycyjnie za europejską integracją Turcji, a Niemcy pod wodzą Merkel od początku przywiązywały znaczną wagę do relacji transatlantyckich).

Taki rozwój wydarzeń jest jak najbardziej pozytywny dla Europy, ale też szczególnie dla Polski. Zacieśnienie relacji UE oraz Niemiec ze Stanami Zjednoczonymi, a także europejska integracja Turcji leżą w najściślejszym interesie naszego kraju. Taka konfiguracja pozwala bowiem Zachodowi (i Warszawie) prowadzić bardziej zdecydowaną politykę względem Rosji, również z uwagi na zaostrzające się w ostatnim czasie stosunki Moskwy i Ankary. Być może odbije się to pozytywnie również i na relacjach Unii z krajami jej wschodniego sąsiedztwa. Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie już w listopadzie tego roku. Kto wie, może czeka nas kolejny cud, tym razem nad Wilią?